Polski Portal Morski
  • Porty i Stocznie
  • Technologie i Edukacja
  • Offshore
  • Historia
  • Bezpieczeństwo
  • Turystyka i Środowisko
Polski Portal Morski
  • Home
  • Akcje Polski Morskiej
  • „Nie chciałem gotować, więc zostałem kapitanem”. Krzysztof Baranowski przed podróżą dookoła świata
Akcje Polski Morskiej Aktualności Ważne Żegluga

„Nie chciałem gotować, więc zostałem kapitanem”. Krzysztof Baranowski przed podróżą dookoła świata

Przez DC11 czerwca 202511 czerwca 2025

Krzysztof Baranowski to pierwszy Polak, który dwukrotnie samotnie opłynął kulę ziemską zapowiada trzeci rejs dookoła świata. Tym razem na jachcie, który sam buduje. Podczas spotkania w Morskim Centrum Nauki w Szczecinie dla pełnej sali kapitan opowiadał o tym, co dla niego najważniejsze – morze, samotne rejsy oraz nowy projekt.

– Wreszcie będę mógł coś powiedzieć. Specjalizuję się w żegludze samotnej, a tam nie ma z kim rozmawiać. Chciałem Państwu pokazać mój żywioł, od takiej strony, jakiej nie znacie – tłumaczył, prezentując fragment filmu z poprzednich rejsów.

Choć dziś Baranowski znany jest jako kapitan, dziennikarz i żeglarz, początki zaczęły się od regat i małych łodzi. Przełom jego miłości nastąpił w czasie pierwszego wyjścia na pełne morze.

– Zobaczyłem, że to jest tak blisko Boga, gdzie nie można już bliżej. Mimo ciasnoty i prymitywnych warunków, poczułem olbrzymią swobodę i wielką satysfakcję, że jest się blisko gwiazd, blisko nieba – wspominał żeglarz.

Ale ostateczny impuls, by zostać kapitanem przyszedł z zupełnie przyziemnego powodu.

– Mimo, że na jachcie jest ciasno, warunki są dość prymitywne, przynajmniej dawniej tak było. To jednak jest poczucie olbrzymiej swobody i wielkiej satysfakcji. Aczkolwiek jeden element żeglugi mi się mniej podobał. Co parę dni wypadała kolej, że trzeba było zejść do kambuzy i gotować. Ja gotować i nie lubiłem i nie umiałem. Więc pomyślałem, w tej załodze jest ktoś, kto nie musi gotować. I to jest właśnie kapitan. I tak postanowiłem zostać kapitanem – mówił szczerze Baranowski.

Droga do kapitana

Krzysztof Baranowski był jednym z najmłodszych, którzy zdobyli stopień kapitana jachtowego w Polsce. Egzamin składał się z praktyki i serii teoretycznych sprawdzianów. Całość trwała kilka miesięcy.

– Egzaminy to była cała procedura. Praktyczny, a potem cząstkowe z przedmiotów jak teoria manewrowania, żeglowania, stateczność, silniki, etykieta jachtowa. Kto dziś pamięta etykietę jachtową? Ja pamiętam. Ale zapominam. Przypominam, obowiązujący strój to granatowa marynarka, biało-niebieska koszula, krawat klubowy, szare spodnie – żartował kapitan.

Egzamin praktyczny odbywał się na dwumasztowym jachcie. Polegał na tym, że kandydaci sobie nawzajem służą jako załoga, a egzaminowany dowodzi jachtem. Podczas jednego z manewrów kapitan Baranowski musiał wykonać zwrot przez sztag bez dotykania steru.

– Siedziałem pod tym pokładem i zastanawiam się, co się dzieje na górze. W środku jachtu czuje się, że jest przechylony na fali. Ale nagle czuje, że skręca do wiatru, żagle wchodzą w łopot, strzeli się, wszystko telepie. Po chwili znowu jacht się kładzie na tą samą górkę i rusza z miejsca. Pomyślałem, że jacht miał za małą prędkość, żeby przejść linię wiatru. Trzeba było go rozpędzić. Gdy przyszła moja kolej poprosiłem załogę, żeby ustawiła mi żagle. Czułem pod palcami każdy ruch rumpla. Gdy jacht był zrównoważony, puściłem rumpel i wykonałem manewr. Serce w gardle i przeszedł linię wiatru. Zdałem egzamin. Z czternastu osób zdały dwie – wspominał żeglarz.

Podczas ostatniego egzaminu, zwanego przez żeglarzy „rozbójnikiem” przyszły kapitan zaskoczył wszystkich znajomością języka angielskiego. Baranowski wcześniej przebywał rok w Stanach Zjednoczonych.

– Czym się różni widoczność latarni morskiej od widzialności latarni morskiej? Rzecz w tym, że kapitan Bolesław Kowalski zadał to pytanie po angielsku, nie wiedząc o tym, że ja właśnie wróciłem ze Stanów Zjednoczonych po rocznym pobycie. To były lata 60., gdzie większość uczyła się po rosyjsku, więc ja zacząłem odpowiadać płynnie.  Wszyscy byli zaskoczeni, oprócz kapitana Kowalskiego, który protestował, że ja odpowiadam głupoty. Nie odpowiadam na pytanie, tylko bredzę. Ale ja to tak sprawnie bredziłem, że wszyscy kiwali głowami – mówił z dumą Baranowski.

Był młodym mężczyzną, jeszcze bez doświadczenia, bez odpowiedzialności, z nieopierzonym statusem społecznym, bez rodziny. Komisja dywagowała nie nad tym czy dobrze odpowiedział na pytanie, lecz czy dać tak młodemu człowiekowi stopień kapitana.

– Wychodzę zastanawiając się co z tego wyniknie. Dyskusja nie dotyczyła tego, czym się różni widzialność latarni morskiej od widoczności latarni morskiej, tylko czy można takiemu młodemu człowiekowi dać stopień kapitana, to przecież odpowiedzialna funkcja. Była wśród grona tych wykładowców jedna kobieta, kapitan Zofia Sumińska. Wtedy ona zabrała głos i powiedziała: „Słuchajcie, Krzysiu wygląda jak kapitan”. I tak proszę państwa zostałem kapitanem – wspomina Baranowski.

Riso potate, czyli pieprze i sole na oko

Jedną z wypraw młodego kapitana była podróż wraz z kapitanem Kowalskim i jego załogą. Statek był kompletny w załogę, ale Baranowski udał się jako dziennikarz, nie żeglarz czy tym bardziej kapitan. Pierwszego dnia dyplomowany kucharz po przygotowanym obiedzie usiadł przy stole z całą załogą. Kowalski obruszył się brakiem etykiety jachtowej. Na co kucharz zaprotestował, że z takim kapitanem nie płynie. Wszyscy zastanawiali się co zrobić, gdzie znaleźć teraz kucharza. Baranowski siedział w kącie, aż zgłosił się na ochotnika.

– W pewnym momencie podniosłem rękę. Może ja spróbuję. Nie powiedziałem, że nie lubię. Nie powiedziałem, że nie umiem. Spróbuję. To było koszmarne tydzień. Ja nie byłem w stanie niczego spróbować. Kto w kambuzie siedział na rozkołysie, to wie, że to nie jest sympatyczne miejsce. Więc ja soliłem i pieprzyłem na wyczucie. Moje jedzenie ciągle schodzą i mam powodzenie – mówił z uśmiechem żeglarz.

Jak się okazało Baranowski dobrze radził sobie jako kucharz. Nie był to nawet jednorazowy kurs, a kilka razy zachwycał swoim daniem popisowym marynarzy.

– Rzeczywiście się starałem. Jakieś tam lepiłem pierożki. Najlepiej by wychodziły riso potate. Rizo potate to był ryż z poprzedniego dnia i ziemniaki sprzed dwóch dni. To wszystko osmażałem i miało powodzenie. Skończył się rejs. Kapitan Kowalski proponuje kolejny rejs, pięcie miesięczna wyprawa. Namawiał mnie słowami „Krzysiu, Ty nawet nieźle gotujesz” – mówił kapitan.

Trzeci samotny rejs i nowy jacht

Dziś kapitan Krzysztof Baranowski wraca do źródeł. Buduje nowy jacht i przygotowuje się do kolejnej samotnej podróży dookoła świata. To będzie jego trzecia taka wyprawa. Pierwsza wyprawa odbyła się na jednostce, przy której pomagał w projektowaniu i skonstruowaniu od podstaw.

– To żaglowiec, który kiedyś budowałem. Szczęśliwie już kilkadziesiąt lat służy młodzieży i dorosłym – mówi o poprzednim jachcie, który do dziś służy.

Projekt nowego jachtu to dla kapitana ogromne wyzwanie, nie tylko pod względem technicznym, ale także finansowym. Budowa jednostki, która ma sprostać wymogom samotnego rejsu dookoła świata, wymaga nowoczesnych rozwiązań, wytrzymałych materiałów i precyzji wykonania.

– Chcę, by ten jacht był bezpieczny, szybki i komfortowy. Każdy szczegół musi być dopracowany, bo na morzu nie ma miejsca na kompromisy. Statek trzeba wyposażyć. Problem jest w tym, że to wyposażenie potwornie kosztuje, potrzebny jest na przykład autopilot. Nie mam funduszy. Raz już przy Chopinie wyszło w dramatyczny sposób. Moja fundacja zbankrutowała, ale Chopin powstał – mówi Baranowski.

Aby zrealizować ten ambitny plan kapitan rozpoczął zbiórkę środków. Wykorzystuje do tego internetowe platformy oraz wsparcie środowiska żeglarskiego i sympatyków oraz osobistościami z polityki i gospodarki.

– Zacząłem sobie zapisywać z kim już prowadziłem rozmowy. Już jest 60 czy 80 pozycji, z wybitnymi osobistościami w życiu politycznym i gospodarczym i nic z tego nie wynika. Nie ominąłem przekazania projektu prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Każda złotówka przybliża mnie do realizacji marzenia. To nie tylko budowa jachtu, to także symbol wiary w pasję, wolność i nieustanne dążenie do celu – tłumaczy kapitan.

Kapitan organizuje również spotkania, prelekcje i pokazy filmów z poprzednich wypraw, aby pokazać, jak wiele wysiłku i determinacji wymaga samotne żeglowanie. W ten sposób chce zainspirować kolejne pokolenia żeglarzy i pokazać, że marzenia są w zasięgu ręki, jeśli tylko ma się odwagę i determinację.

Pasja, która uczy cierpliwości i samotności

Krzysztof Baranowski mówi o samotnej żegludze nie tylko jako o wyzwaniu technicznym, ale przede wszystkim jako o podróży w głąb siebie.

– W samotnym rejsie nie ma miejsca na błędy, ale też nie ma z kim porozmawiać. To czas pełnej koncentracji i wewnętrznej ciszy, który pozwala odkryć, jak wiele człowiek może wytrzymać – tłumaczy żeglarz.

Budowa własnego jachtu to kolejny rozdział w jego życiu, który pokazuje, jak ważna jest samodzielność i zaufanie do własnych umiejętności. Jego trzeci samotny rejs będzie nie tylko podróżą po oceanach, ale też symboliczną lekcją wytrwałości i spełniania marzeń, nawet jeśli wydają się nierealne.

– Budując ten jacht, chcę, by był dokładnie taki, jakiego potrzebuję. To nie tylko jednostka pływająca, to mój partner w tej wielkiej przygodzie, który ma zapewnić bezpieczeństwo i komfort w najtrudniejszych momentach. Morze uczy pokory i cierpliwości. Każdy rejs to sprawdzian, ale też okazja, by zatrzymać się i zrozumieć, co naprawdę jest ważne – podsumowuje kapitan.

Krzysztof Baranowski ma już jacht, który czekam na wyposażenie. Kapitan i jacht są już prawie gotowi na kolejną, trzecią samotną podróż.

– Jak do jesieni zdążę, to przed zimą wystartuje. Przed jesienią chcę się przenieść na Wyspę Kanaryjską. Tam przeczekać okres huraganów i ruszyć dalej do Panamy. Za półtora roku jestem w szczecinie – przekazuje Baranowski.

fot. Polska Morska

dziennikarzkapitan BaranowskiKrzysztof BaranowskiMorskie Centrum Naukipierwszy polak opłynął dwa razy 'ziemiepolska-morskarejs wokół ziemisamotny rejsżeglarz
Poprzednia Informacja
Budimex ukończył budowę terminalu kontenerowego T3 Baltic Hub
Następna Informacja
ZMPSiŚ: Prace nad świnoujskim terminalem nabrały tempa

Zobacz podobne

Grenlandczycy obawiają się wojny, suszą ryby. Rząd powołuje sztab kryzysowy

DC21 stycznia 202621 stycznia 2026

Projekt dot. połowów ryb na m.in. na Zalewie Szczecińskim i Wiślanym

DC21 stycznia 202621 stycznia 2026

Na ukończeniu prace ws. definicji localcontent – czyli udziału krajowych firm w inwestycjach

Paulina Ledzinska21 stycznia 202621 stycznia 2026

Zostaw komentarz Anuluj odpowiedź

Ostatnie wpisy

  • Grenlandczycy obawiają się wojny, suszą ryby. Rząd powołuje sztab kryzysowy
  • Projekt dot. połowów ryb na m.in. na Zalewie Szczecińskim i Wiślanym
  • Na ukończeniu prace ws. definicji localcontent – czyli udziału krajowych firm w inwestycjach
  • Czy AI może przejąć gospodarkę morską? Equinor dzięki niej zaoszczędził miliard koron
  • Statki przed portami Iranu: Rosnące napięcie USA-Iran paraliżuje handel

Najnowsze komentarze

  • marynarz - Marynarze ze statku „Oceania” protestują. Oczekują umów o pracę
  • Paulina - 60,2 mld złotych na budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce
  • Skok Magika - Statek za 300 milionów złotych. Oto wymarzony następca Daru Młodzieży [WYWIAD]
  • Paweł - Pogłębienie toru wodnego do portu w Elblągu staje się faktem
  • Z Peerelu - Zimowy rejs szkoleniowy ORP Wodnik – podchorążowie AMW doskonalą umiejętności na morzu

Forum Ekspertów

Bałtyk pod lupą: Energy Security Congress o ochronie tego, czego nie widać

LK8 stycznia 20268 stycznia 2026
8 stycznia 20268 stycznia 20260

Bałtyk pod presją napięć. Gospodarka, bezpieczeństwo i odporność...

Paulina Ledzinska8 grudnia 20258 grudnia 2025
8 grudnia 20258 grudnia 20250

Bałtyk, euro i miliardowe inwestycje. Liderzy gospodarki o...

Paulina Ledzinska28 listopada 202528 listopada 2025
28 listopada 202528 listopada 20250

Baltic Economic Congress na zdjęciach [GALERIA]

Paulina Ledzinska26 listopada 202526 listopada 2025
26 listopada 202526 listopada 20250

Szczecin stolicą bałtyckiej gospodarki: Baltic Economic Congress 2025

LK25 listopada 202525 listopada 2025
25 listopada 202525 listopada 20250

Newsletter

Dołącz do naszego newslettera i otrzymuj najważniejsze informacje na bieżąco!

Polski Portal Morski
FacebookTwitterInstagramYoutube
  • Porty i Stocznie
  • Technologie i Edukacja
  • Offshore
  • Historia
  • Bezpieczeństwo
  • Turystyka i Środowisko
logo
O nas
Polska Morska - to nowy polski portal morski, poświęcony morzu oraz gospodarce morskiej. To również nazwa nawiązująca do pięknej i historycznej wizji Rzeczypospolitej aktywnej oraz morskiej.

Regulamin Portalu Polska Morska
Skontaktuj się z nami: redakcja@polskamorska.pl
Odwiedź nas!
FacebookTwitterInstagramYoutube
poz. 1189 w krajowym rejestrze dzienników i czasopism, ISSN 3072-0192

Zamieszczone na stronach internetowych portalu polska-morska.pl vel polskamorska.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” objęte są ochroną polskiego i międzynarodowego prawa własności intelektualnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie tych materiałów, w tym w celu eksploracji tekstów i danych, jest zabronione.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie, aby poprawić Twoją wygodę. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Czytaj więcej

Polityka prywatności i plików cookie